piątek, 25 listopada 2016

Warszawa listopadową porą



Muszę, a nawet chcę przyznać, że Warszawa listopadową porą mnie urzekła! Poza szkolną wycieczką dzieciaczków i chińskim turystą z małym aparacikiem prawie nikogo nie było. Nie było całej masy turystów, ulice były dość puste i bardzo mi się to podobało! 

Lot w jedną jak i w drugą stronę bardzo przyjemny, choć prze lądowaniem w Warszawie usłyszeliśmy z głośników „kapitan podchodził do lądowania, ale postanowił nie lądować”

Nie zwiedzaliśmy żadnych muzeów czy pomników, to był zwykły spacer, z którego mamy setki zdjęć! Zarówno ja, mój narzeczony jak i teściowa, wszyscy robili zdjęcia, ja robiłam lustrzanką i telefonem. Dlatego teraz tylko maleńka garstka zdjęć z lustrzanki, a pewnie czasem wrzucać będę też zdjęcia od Narzeczonego i teściowej. 



 Fioletowe i błyszczące, musiałam tam być!



Tymczasem zmykam, jest piękna pogoda, trzeba korzystać!

10 komentarzy:

  1. W sobotę byłam w Warszawie i chociaż padało to spotkałam sporo grup ludzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, my mieliśmy piękną, ciepłą i słoneczną pogodę i naprawdę mało ludzi, idealnie:)

      Usuń
  2. Muszę koniecznie odwiedzić niedługo Warszawkę skoro tak tu pięknie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. jak tam słonecznie i jak pięknie ojeju:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Widząc takie fioletowe cudeńka też nie mogłabym się oprzeć żeby usiąść :D Takie spontaniczne wycieczki są najlepsze, również wolę spacerować niż chodzić po muzeum, które nie bardzo mnie interesuje i nie daje takiej możliwości do zdjęć :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak tu się oprzeć fioletowym i błyszczącym cudeńkom :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie da się :D to jak kocimiętka na koty działające :D

      Usuń
  6. Całkiem ładna ta warszawa, a fotel - mieli dobry pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ah jakie zdjęcia, aż chciałoby się tam być. ;)

    OdpowiedzUsuń