sobota, 12 listopada 2016

Wojna o pakowanie i smutne pożegnanie

Dzisiaj w nocy wracam do domu, więc od jutra już wpisy będą bardziej sensowne i ze zdjęciami.

Znowu byłyśmy dzisiaj na zakupach, (wujek to już na pewno mnie przeklnął, bo ciocia mi chciała wszystkie swoje ulubione sklepy pokazać).

Jak tylko wrócę do Gdańska, to czeka mnie sporo pracy. Tej przyjemnej związanej z przygotowaniami stroików świątecznych (mamy z ciocią straszną fazę na karczochy) i tej mniej przyjemnej o której nie mam ochoty pisać.

Jestem właśnie w trakcie pakowania się i oczywiście wojna, bo ciotka by mi naładowała sto tysięcy tobołów bo jak można że wsi na pusto wracać!?

Chociaż będę tęsknić za tym miejscem, za stawem, za łąką i za ciocią przede wszystkim to jednak cieszę się że wracam. O tej porze roku to miejsce jest naprawdę dołujące!  Dlatego też moja następna wizyta będzie dopiero w wakacje. Myśl o tym też jest smutna..

Cieszę się że wracam do mojego faceta i do codziennych zwykłych zajęć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz