wtorek, 1 listopada 2016

Wpis z tyłka




Cały dzisiejszy dzień był do bani. Paskudna pogoda wprawiała mnie w bardzo ponury nastrój. Może to nawet nie ponury nastrój, tylko po prostu różne przemyślenia.

Myślałam o moim facecie, o tym, że jest ze mną mimo tego, że zrobiłam coś złego, wybaczył mi, próbuje na nowo zaufać… Wyobrażam sobie jak trudne to jest dla niego.

Za dużo mam dzisiaj w głowie. Byłam na cmentarzu z babcią, która najbardziej krzyczała, że trzeba iść, że pogoda nieważna, trzeba i koniec, a gdy byliśmy przy grobie jej brata, gdy się modliła zadzwonił do niej telefon. Oczywiście odebrała i zaczęła ploteczki ze znajomą. Bardzo mnie to zirytowało, na żadnym grobie nie mogłam się wyciszyć, bo gdy babcia skończyła modlitwę, komentowała i oceniała inne groby, nie zwracając uwagi na to, że inni wciąż się modlą.

Ostatnio w ogóle jestem poirytowana, ale jutro już wrócę do normalnego trybu życia, czyli spanie w nocy, w dzień życie i mam nadzieję, że to mnie uspokoi i pozwoli skupić się na tym co dla mnie ważne.

Jutro muszę wyjść z domu. Wyjść, wychodzić się, zmęczyć, zająć czymś głowę. Mam mroczną stronę, jak każdy, i czasem jedyne co widać to tylko ten właśnie mrok. 

Ten wpis jest totalnie z tyłka, o niczym. Jestem zdołowana, smutna, tęsknię za narzeczonym i źle się czuję. Chcę, żeby już było jutro.

2 komentarze:

  1. Blog jest właśnie po to, by móc się wygadać. A takiemu nastrojowi sprzyja jesień ogólnie, zaś miniony dzień w szczególności.
    Będzie lepiej, musi być :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jeśli wybaczył to jesteście oboje mądrzejsi i macie możliwość przyjrzenia sie sytuacji i zdecdowanie co zrobić by dalsze życie było lepsze:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń