piątek, 16 grudnia 2016

In Side



Jak pisałam, pojawiam się po powrocie z Warszawy. Oczywiście wróciłam wczoraj, ale było już bardzo późno i byłam wykończona, więc niemal od razu wskoczyłam do łóżka. 

Dawno już nie pracowałam w taki sposób, że muszę wstać rano i każdy mój dzień w pracy wygląda podobnie. Ostatni raz chyba dwa lata temu i dopiero teraz (po tygodniu wstawania o 5.45) przypominam sobie dlaczego takiego trybu nie lubię. 

Ale wracając do przyjemności, byliśmy wczoraj w najfajniejszej spelunce w jakiej w ogóle do tej pory byłam!  I piłam tam absolutnie najlepsze grzane piwo (nie wliczając w to grzańca mojego faceta, bo w jego wykonaniu jest zupełnie bezkonkurencyjny). Musieliśmy na nie chwilę poczekać ale za to dostaliśmy prawdziwego grzańca z goździkami, z przyprawami i przede wszystkim nie z mikrofali! Więc totalnie warto było poczekać. Miejsce nazywa się In Side, jest blisko przystanku na którym zatrzymuje się 175 jadący na lotnisko, zdaje się że przyciąga ciekawych ludzi, w tym sporo studentów. I ceny są całkiem spoko, bo grzaniec kosztował 7,50, a piwo z kija 5,50.

 

 Miejsce ma swój klimat, stałych bywalców i uroczą barmankę Dominikę!

10 komentarzy:

  1. Jak ja nie lubię porannego wstawania...
    Grzańca nigdy nie piłam i w sumie to bym spróbowała ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja od pół roku chodzę na 13 ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Narobiłaś mi jeszcze większej ochoty na knajpę i grzańca :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Poranne wstawanie jest okropne :/ Aż się człowiekowi nie chce już nic robić, nawet makijażu. Ale do tego to muszę się zmusić, żeby ludzie nie pouciekali ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęcia zdecydowanie zachęcają do wizyty :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja za grzańcem nie przepadam...

    OdpowiedzUsuń
  7. Grzańca uwielbiam, może będzie kiedyś okazja zeby zajrzeć do In Side , wtedy na pewno go zamówię :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam grzane wino, ale wcale nie tak łatwo jest tak je przyrządzić, aby rzeczywiście było smaczne...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatni raz grzane piwo piłam we wrześniu / październiku, ale szczerze mówiąc - było średnie. A od niedawna chodzi za mną ochota na jakieś dobre, w fajnym miejscu :)

    OdpowiedzUsuń