poniedziałek, 26 grudnia 2016

Święta, święta i... jest cudnie!



Tradycyjne „święta, święta i po świętach” już się zaczęło. Myślę, że odczuję to koło 18.30 gdy będę szła do pracy. 

Choć nie było śniegu, temperatura całkowicie na plusie przez cały czas i do tego deszcz pada niemal bez przerwy to świąteczny czas spędziłam fantastycznie!

Wigilijny wieczór niestety bez babci, ale to przykra historia, o której nie mam ochoty pisać. Po kolacji zjedzone w maleńkim gronie czyli ja i moi rodzice, kiedy wydawało się, że nic nas nie zaskoczy, zadzwoniła moja ciocia ze wsi, żeby odpalić skype’a. Tak zrobiliśmy. Pierwszy raz od połowy listopada zobaczyłam i usłyszałam babcię z Radwanówki (tak ją nazywam, bo nie jest moją prawdziwą babcią). Rozczuliłam się dokumentnie gdy zapytałam jak się czuje a ona odpowiedziała że bardzo dobrze się czuje, bardzo dobrze, tylko wszystko ją boli. Zdążyliśmy chwilę porozmawiać w spokoju po czym pukanie do drzwi ten spokój zaburzyło. Odwiedziła nas ciocia, mój kuzyn z żoną i synem i kuzynka. 

Dom pełen ludzi, syn kuzyna próbował ucałować ciocię, którą widział tylko na monitorze komputera, gwar taki, że ledwo się słyszeliśmy, nagły bałagan i chaos, było cudnie. 

W pewnym sensie to ja przerwałam te przyjemności bo musiałam wyjść, jechałam do narzeczonego. Kuzyn odwoził kuzynkę do domu i choć nie było mu po drodze, zaproponował, że i mnie może podwieźć. Gdy zostaliśmy już w aucie sami trochę popsioczyliśmy na bliskich którzy nie mogli lub nie chcieli przyjechać, na brak śniegu…  

Spotkanie z narzeczonym również cudowne, choć krótkie bardzo, bo zdążyliśmy wymienić się prezentami chwilkę razem poleżeć, i zaraz zasnęliśmy oboje. 

W tym miejscu wszystkich przestrzegam, wyciągajcie na noc ładowarki z gniazdek bo nam w nocy jedna wybuchła! 

Rozpisałam się bardzo mocno więc o spotkaniu z teściami napiszę tylko że było bardzo rodzinne i ciepłe, było cudowne. 

Prezenty, rzecz drugorzędna, kilka jest na zdjęciach, lecz  nie wszystkie, o kilku napiszę w najbliższych dniach, gdy będę ich używać.





Wesołego po świętach!

8 komentarzy:

  1. U mnie jak co roku święta spędzane w gronie najbliższych :) Prawie już po świętach i można, a nawet trzeba, wyjadać wszystkie te przygotowane pyszności :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jak kiedyś zostawiłam włączoną ładowarkę, to rano była taka gorąca, że nie dało się jej dotknąć :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze, kurcze i dwa skurcze ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. weź mnie nie strasz;o ja zawsze trzymam ładowarkę w kontakcie ;o

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie gwarne Święta są cudne :) Mimo tego, że zazwyczaj szukam spokoju, to jednak czasem miło jest posłuchać takiego hałasu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dlatego ja zawsze wyciągam ładowarki z kantaktów.
    Cieszę się, że miło spędziłaś święta:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Urocze skarpetki. :) Cieszę się, że święta mimo wszystko nie były takie złe! A co do ładowarki to zawsze wyciągam ze względu na zużycie prądu - nie miałam pojęcia, że mogą wybuchnąć...

    OdpowiedzUsuń
  8. W tym roku dostałam wyjątkowo dużo skarpetek. :)
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń