sobota, 24 grudnia 2016

Za wcześnie na podsumowania



Ledwo udało mi się wyregulować mój organizm tak by chodzić spać na tyle wcześnie by wstać przed szóstą rano, a teraz seria kilku nocek wszystko zniszczy. 

Wieczorem zostawiłam mamę z całym tym świątecznym grajdołem. Rano jak wrócę pewnie też będę raczej bezużyteczna, przynajmniej dopóki się trochę nie kimnę. Dlatego tym bardziej cieszę się, że wigilijny wieczór w większości spędzam w domu, nie będę musiała się spinać, martwić o jakiś dojazd na czas. Dopiero całkiem wieczorem, po kolacji wybieram się do narzeczonego. Cieszę się, że dużą część tego wieczoru spędzę z nim 

Może to za wcześnie na jakieś podsumowania, ale ten rok zaczął się dla mnie potężną porażką, potem było tylko gorzej. Kilka koszmarnych wydarzeń, bezsensownych znajomości, głupich decyzji… Piję właśnie gorącą herbatę, piszę tę notkę i zdaję sobie sprawę z tego jak bardzo zły był ten rok. Rozpadłam się na miliardy maleńkich kawałków, próbowałam się pozbierać, ale metody jakich do tego używałam były ponadprzeciętnie głupie.

 
To pewnie zbyt optymistycznie ale myślę że powoli dochodzę do siebie. Choć odzyskuję swoją pewność siebie, mój facet nie daje mi zapomnieć o moich błędach. Nie jest łatwo ale staram się bardzo mocno i dlatego cieszę się, że dzisiejszy wieczór spędzę z osobami które kocham i które kochają mnie. W Boga wierzę bardzo wybiórczo ale dziękuję Mu za to, że będę miała z kim podzielić się opłatkiem, w ciepłym domu, przy zastawionym stole. 

Jestem śpiąca i może piszę trochę od rzeczy. 

Wesołych świąt!

2 komentarze:

  1. WESOŁYCH ŚWIĄT KOCHANA! :*

    Zapraszam do mnie: http://roxyolsen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń