środa, 18 stycznia 2017

"Najdłuższy tydzień" i "Pluton Wyrzutków"



Pewnie niezbyt często na moim blogu pojawiać się będą książki, bo mało która książka zachwyca mnie tak bym miała o niej coś do napisania. Ferie okazały się dla mnie całkowicie książkowe i zaczytane, nadrabiam zaległości z czasów, kiedy musiałam czytać inne rzeczy zamiast tych dla przyjemności.


  Czemu pokazuję akurat te dwie pozycje? Ponieważ uważam że są świetne. Nie będę ich recenzować, nie mam o tym bladego pojęcia. Obie przeczytałam niemal duszkiem, a gdy skończyłam (dzisiaj w nocy) przez moment zastanawiałam się jak niezdrową osobą trzeba być żeby zachwycać się taką tematyką. 

Zarówno „Pluton Wyrzutków” jak i „Najdłuższy tydzień” to książki ociekające krwią, potem, łzami  i testosteronem w najczystrzej postaci. Książki o oddaniu, poświęceniu i przywiązaniu jakie mogą wytworzyć się chyba tylko między ludźmi którzy z własnej woli chcą być tak blisko śmierci. A jeżeli miałabym z nich wynieść jakąś lekcję to „Najdłuższy tydzień” nauczył mnie że nie ma sensu cwaniakować. Albo idziesz na całość i w swoim postępowaniu jesteś szczery i uczciwy, albo sobie odpuść.

Polecam obie, są mega emocjonalne (zwłaszcza jak na książki pisane przez prawdziwych twardzieli) i dużo się dzieje.

Dodam że tatuaż goi się jak na byku, jak tylko skończy się łuszczyć to się pochwalę!

1 komentarz:

  1. Interesujące pozycje. Myślę, że jak będę mieć okazję to z chęcią je przeczytam.

    OdpowiedzUsuń